Nareszcie zebrałam się, aby napisać o zajęciu, dzięki któremu miałam okazję rozwinąć się, lepiej poznać swoje ciało, nabrać pewności siebie i przede wszystkim – przeżyć wspaniałą przygodę. Mowa oczywiście o belly dance.

Jak to się zaczęło? Kilka lat temu wiosną naszła mnie ochota, żeby trochę o siebie zadbać i się rozruszać. Przeglądałam oferty przeróżnych klubów fitness w Krakowie, jednak jakoś nic do mnie nie przemawiało. Zainteresowałam się tańcem i tak – po nitce do kłębka – trafiłam na stronę szkoły tańca Sihir. Kilka wieczorów oglądania genialnych występów i choreografii na youtube wystarczyło. Namówiłam dwie koleżanki (w grupie zawsze raźniej :)) i wybrałyśmy się na pierwsze zajęcia. I… pokochałam to!

Taniec brzucha wywodzi się prawdopodobnie z Krajów Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Tańczony solo lub w grupie głównie (ale nie tylko!) przez kobiety, ma wiele odmian i nie jest tak sformalizowany jak np. taniec towarzyski – pozwala na dowolną interpretację muzyki, jest nacechowany własnymi emocjami tancerki. Na temat belly dance krąży wiele mitów, które mają bardzo niewiele wspólnego z prawdą; przekonałam się o tym sama, choćby słuchając komentarzy znajomych gdy dowiedzieli się, że tańczę. To chyba dobry moment, by wyjaśnić choć kilka z nich:

  • Belly dance „tańczy się brzuchem” – MIT

Nazwa jest dość myląca, dlatego ja często wolę używać określenia „taniec orientalny”- to pomaga uniknąć nieporozumień. W rzeczywistości ruchów, które angażują wyłącznie mięśnie brzucha jest tylko kilka (fala, popy, locki, shimmy przeponowe). W tańcu pięknie pracuje całe ciało – biodra, ręce, dłonie, klatka piersiowa. Elementem charakterystycznym są tzw. ruchy shimmy, wprawiające w drżenie całe lub poszczególne części ciała.

  • Belly dance to taniec erotyczny – MIT

Nie da się zaprzeczyć, że taniec orientalny jest niesamowicie zmysłowy i kobiecy. Jest jednak przy tym bardzo subtelny i nie może być mowy o jakiejkolwiek wulgarności. Mało tego, istnieje cały zestaw „ruchów niedozwolonych”, które mogłyby zostać uznane za nieprzyzwoite (np. zakaz rozstawiania szeroko nóg, przy pochylaniu się – konieczność zasłonięcia piersi rękoma). Co więcej, tradycyjnie w krajach arabskich tańczony był przez kobiety dla kobiet w ważnych dla nich momentach: przy narodzinach, ślubach.  Podkreślam, że piszę w tej chwili o klasycznym belly dance. Tancerki, które wybierają  tzw. modern belly dance czy też fuzje będące połączeniem kilku gatunków tańca, mogą pozwolić sobie na więcej. Przykład: Shakira!

  • Belly dance jest nudny – MIT

Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, spotkałam się i z takim stwierdzeniem. Zakładam, że wynikało ono z czystej niewiedzy. Bo jak może być nudy taniec, który ma tak wiele odmian i w dodatku pozwala na dużą dowolność? Najbardziej popularne gatunki to: taniec egipski (klasyczny, orientalny, raqs sharqi), turecki, beledi, drum solo, khaleegy, shaabi, tribal, bellywood – i wiele innych. W tańcu bardzo często wykorzystuje się przeróżne rekwizyty: woale, skrzydła Isis, saggaty, laski, świeczniki, wachlarze, szable, a nawet żywe zwierzęta (węże!). Sama próbowałam tańca z woalem – polecam!

  • Belly dance jest trudny – MIT

No dobra, to nie do końca mit. Jak każdy inny gatunek tańca, wymaga wielu godzin ćwiczeń, precyzji, szlifowania techniki, szczególnie gdy myślimy o poważnych występach czy turniejach. Ale jest dobra wiadomość – KAŻDA kobieta jest w stanie się go nauczyć! Ja, jako muzyczne beztalencie bez wyczucia rytmu, jestem tego doskonałym przykładem 🙂 no i chodząc na zajęcia, sama miałam okazję zaobserwować, jak nawet najbardziej sztywne „drewniane klocki” już po kilku spotkaniach nabierają pewności siebie, a ich ruchy stają się coraz bardziej płynne. Kolejną dobrą wiadomością jest fakt, że KAŻDA kobieta wygląda pięknie tańcząc belly dance. Nie ma znaczenia wiek ani budowa ciała (zaskoczę teraz panie mające kompleksy na punkcie swojej wagi – krągłości są nawet wskazane!).

357

Na zajęcia chodziłam ponad rok, do tego ćwiczyłam sama w domu (niestety, tylko niektóre ruchy – na choreografię z 3-metrowym woalem zabrakło mi miejsca).

Co mi dała moja przygoda z belly dance:

  • Odkryłam świetną muzykę i nie chodzi mi tutaj bynajmniej o zawodzących Arabów, których nadal nie trawię 😛 istnieje całe mnóstwo przepięknych, zmysłowych utworów idealnych, aby się wyciszyć.
  • Nabrałam pewności siebie i pozbyłam się wielu kompleksów. Wyobraźcie sobie taką sytuację: siedzi sobie cichutka szara myszka, w czarnym golfie i dżinsach… a chwilę później wychodzi na scenę w cudnym, bogatym stroju, z idealnym makijażem i rozpuszczonymi włosami i… czaruje! Ciałem, ruchem, emocjami, kobiecością. I patrzy, jak widownia zbiera szczęki z podłogi. Fajnie, co nie? 😉
  • Wyprostowałam się i nauczyłam ładniej poruszać. Sama nie zwróciłam na to uwagi, dopóki nie usłyszałam od kilku osób: „Ty chyba jakaś wyższa jesteś… a nie, wiem! Wyprostowałaś się.” Belly dance, a pewnie i każdy inny taniec, wyrabia nawyk pilnowania odpowiedniej postawy i to jest ogromny plus.
  • Przestałam podpierać ściany na imprezach. Nie, żebym wcześniej miała jakieś specjalne opory (w końcu alkohol pomaga się ich pozbyć :)), ale ucząc się tańca brzucha na pewno poprawiło się moje poczucie rytmu i wzrosła świadomość tego, jak się ruszam.
  • To chyba oczywiste, ale po początkowych morderczych zakwasach, zdecydowanie poprawiła mi się kondycja.
  • Poznałam świetne dziewczyny. Bo zajęcia belly dance to nie tylko ćwiczenia, ale też pogaduchy w gronie kobiet, które łączy wspólna pasja.

Dlaczego przerwałam naukę: niestety przy połączeniu studiów i pracy, na regularne treningi zwyczajnie zabrakło mi czasu i siły. Żałowałam i żałuję tego ogromnie, ale też nie wykluczam, że za jakiś czas wrócę do tańca. Nie ukrywam, że była to tak naprawdę jedyna aktywność fizyczna, którą bardzo lubiłam i nie musiałam się do niej zmuszać, a nawet z niecierpliwością czekałam na kolejne zajęcia. Dajcie znać, czy temat Was zainteresował – jeśli tak, z przyjemnością odpowiem na wszystkie pytania, napiszę więcej o konkretnych gatunkach tańca czy podpowiem jak samodzielnie zabrać się za ćwiczenia.

Na szukaniu inspiracji i oglądaniu mistrzowskich choreografii spędziłam długie godziny, żeby jednak nie zarzucać Was nadmiarem informacji, zamieszczę dziś na koniec tylko jeden filmik. Demo Jamilah, polskiej tancerki, jest mega pozytywne i świetnie oddaje to, co jest esencją belly dance:

Ciekawa jestem, czy i Wy miałyście do czynienia z tańcem, a jeśli tak – co tańczycie?

Źródło zdjęcia: 1.