…które porwą tłumy. Tak, dobrze się domyślacie, dziś będzie recenzja.

Jakiś czas temu trafiłam na bloga pani Joanny Wrycza-Bekier (poradnikpisania.pl) i… przepadłam. Czytałam, czytałam i oderwać się nie mogłam. Nawet teksty o interpunkcji, dynamicznych czasownikach i zdaniach podrzędnie złożonych, choć na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że to nudne jak flaki z olejem. Cóż, zasady gramatyki rzeczywiście były nudne na lekcjach polskiego w szkole podstawowej… ale nie, gdy opowiada o nich pani Joanna.

Joanna Wrycza-Bekier jest doktorem nauk humanistycznych, absolwentką filologii polskiej i filologii germańskiej Uniwersytetu Gdańskiego, trenerem biznesu i autorką 6 książek na temat profesjonalnego pisania. Do sięgnięcia właśnie po „Magię słów” zachęcił mnie opis na okładce:

„Niezależnie od tego, czy tworzysz opowiadanie, bloga, tekst naukowy, e-mail marketingowy czy slogan reklamowy — jesteś pisarzem. Chcesz podzielić się z czytelnikiem swoimi przemyśleniami, rozbawić go lub wzruszyć. Chcesz, by czytelnik Cię zrozumiał, ale czy wiesz, jak do niego dotrzeć? Które słowa wybrać, a których się pozbyć? Marzysz o tym, by Twój tekst czytało się tak, jak ogląda się przygody Jamesa Bonda? Chciałbyś budować napięcie jak Agatha Christie?”

To jasne, że na powyższe pytania odpowiedziałam sobie: „TAK!”. I nie zawiodłam się – w książce faktycznie znalazłam wskazówki jak sprawić, by tekst wyróżniał się spośród wielu innych (szczególnie w Internecie, gdzie jesteśmy wręcz zasypywani informacjami), przykuł uwagę czytelnika i zatrzymał go na dłużej. Autorka daje praktyczne rady m.in. w jaki sposób świadomie budować zadania, jakich słów używać, a których unikać, jak rozpocząć powieść („pierwsze zdanie powinno być jak obietnica, flirt i atak w jednym”). Przywołuje mnóstwo trafnych przykładów z literatury, dzięki czemu ta cała teoria staje się bardziej zrozumiała. Bardzo spodobały mi się lekcje pisania na przykładzie książek Iana Fleminga, Ernesta Hemingwaya czy Agathy Christie – w końcu od kogo się uczyć, jeśli nie od mistrzów w swojej dziedzinie? Dodam, że „Magię słów” czyta się bardzo przyjemnie, a to dlatego, że autorka stosuje się do swoich własnych rad, sama sprawnie posługuje się słowem. Po lekturze tego poradnika byłam z jednej strony dumna (niektóre zasady stosuję bezwiednie już od dawna), a z drugiej uświadomiłam sobie jak wiele pracy jeszcze przede mną. Tym, na czym na pewno muszę skupić, są choćby nagłówki wpisów, które są raczej banalne 😉 i nawyk nadużywania słów-śmieci, które nic nie wnoszą do treści. Oczywiście nie chodzi o to, żeby przyglądać się z każdej strony dosłownie każdemu napisanemu zdaniu, bo stworzenie spójnego posta zajęłoby niemożliwie dużo czasu… ale warto poćwiczyć pisanie „z głową”, teksty na pewno na tym zyskają.

„Czytelnik chce, by autor rzucił mu wyzwanie, by go zadziwił, przeraził, oczarował. Zabierz więc czytelnika do niezwykłego świata, w którym nic nie dzieje się tak jak powinno, i spraw, by umierał z ciekawości, o co chodzi.”

Słowa mają moc sprawczą. Mogą zaboleć, wzruszyć, zainspirować, rozbawić, wywołać wojnę. Mogą zmieniać świat. Dlatego tak ważne jest, by posługiwać się nimi w mądry sposób, ze znajomością pisarskich technik. „Magia słów” na pewno przyda się wszystkim blogerom, powieściopisarzom, copywriterom, dziennikarzom, twórcom reklam i ofert. Każdemu, kto pisze i chciałby oczarować odbiorcę.

Czasami wystarczy jedna stylistyczna sztuczka, aby zadziała się magia.