JAK NAPISAĆ (DOBRĄ) RECENZJĘ?

Temat na dzisiejszy wpis przyszedł mi do głowy całkiem spontanicznie – chciałabym spróbować odpowiedzieć na tytułowe pytanie i chodzi mi przede wszystkim o recenzje książek. Sama czytam je bardzo często. Gdy mam książkę z biblioteki bądź dostanę ją w prezencie, czytam recenzje z ciekawości co też mnie czeka. Gdy planuję zakup książki dla siebie lub kogoś bliskiego, chcę dowiedzieć się, czy jest ona warta moich pieniędzy. Gdy na księgarnianych półkach pojawia się jakaś nowość i jeszcze nie znam autora, to sprawdzam, czy powinnam zanotować tytuł na przyszłość. I tak dalej.

Sama również piszę recenzje i choć absolutnie nie uważam się za eksperta, to bardzo staram się, aby moje opinie o książkach były dla Was przydatne. Ba, nawet zaczęłam analizować swoje starsze teksty i zastanawiać się, czy aby na pewno dobrze podeszłam do tematu 😉 Doskonale rozumiem, że mamy różne gusta i to, że książka zachwyciła jedną osobę, wcale nie znaczy, że tak samo się spodoba komuś innemu. Możemy lubić (lub nie lubić) innych bohaterów, mieć sentyment do miejsca akcji (lub nie), inne fragmenty chwycą nas za serce. Ale choć recenzja z zasady jest subiektywna, uważam, że powinna zawierać kilka istotnych elementów, na podstawie których czytelnikowi łatwiej będzie zdecydować, czy książka jest dla niego. Samo stwierdzenie „podobała mi się” lub „beznadziejna” to według mnie o wiele za mało, żeby uznać recenzję za rzetelną. O czym więc warto pamiętać zabierając się za pisanie recenzji?

  • Gatunek literacki

Czegoś innego będziemy oczekiwać od kryminału, czegoś innego od romansu, a jeszcze inaczej podejdziemy do poradnika zdrowego odżywiania. Lubię, gdy na początku recenzji jest wspomniane z jakim gatunkiem mamy do czynienia; już na podstawie tego można ustalić sobie jakieś kryteria oceny. Nie napiszemy przecież, że thriller był mało śmieszny, a komedia zbyt przerażająca 😉

  • Autor

Warto choć w jednym zdaniu wspomnieć kim jest autor. Można napisać o innych książkach autora (dzięki temu czytelnik łatwiej skojarzy nazwisko, a może zechce sięgnąć po jego inne książki), bądź zamieścić informację o debiucie. Różnego rodzaju ciekawostki mile widziane.

  • Treść

Jak zauważyłam, wielu recenzentów ma z tym punktem problem. Albo wcale nie piszą o czym jest książka, albo mylą recenzję ze streszczeniem i zdradzają wszystkie szczegóły łącznie z zakończeniem. A przecież w ten sposób można czytelnikowi całkowicie zepsuć przyjemność z lektury!

  • Język/styl

Poprawność językowa i gramatyczna to dla mnie oczywista oczywistość. Poza tym warto zwrócić uwagę na sposób narracji, czy książkę czyta się łatwo, płynnie, czy autor odpowiednio dobiera słowa, używa trafnych porównań, swoimi opisami pobudza wyobraźnię itp.

  • Logika

Tu chodzi mi przede wszystkim o brak błędów logicznych i merytorycznych. Obowiązkiem autora jest przygotować się do napisania książki i zadbać o jej wiarygodność. Jeśli czytelnik (który nie musi znać się na wszystkim) wyłapuje błędy w trakcie czytania, to coś jest nie tak.

  • Pomysł

Jak książka wypada na tle innych o podobnej tematyce? Czy autor zaskoczył nas czymś nowym, czy może fabuła jest raczej schematyczna?

  • Bohater

I tu chyba też wielu recenzentów ma problem. Często spotykam się z opiniami, że „książka mi się nie podobała, bo nie polubiłem/am głównego bohatera”. Ale zaraz… przecież wcale nie musimy go lubić, aby stwierdzić, że to postać wyrazista, dobrze skonstruowana! Moim zdaniem największy grzech autora to stworzenie postaci nijakiej, bez charakteru.

  • Odczucia

To, co chyba w recenzji najważniejsze. Jakie emocje budzi książka? Czy wciąga, nudzi, wzrusza, zaskakuje, szokuje, bawi, skłania do przemyśleń? Czy czas spędzony na lekturze uważasz za dobrze wykorzystany, czy raczej żałujesz, że nie przerwałeś czytania w połowie?

  • Czy polecasz?

Ale tak szczerze. Zapomnij, że książkę dostałeś w prezencie, że „wypadałoby” napisać o niej coś pozytywnego, że wydawnictwo oczekuje dobrej reklamy, że autor jest Twoim sąsiadem. Szczerze – polecasz? Jeśli tak, to komu Twoim zdaniem najbardziej się spodoba?

  • Inne

Zdjęcia, cytaty, opis szaty graficznej. Kilka słów o tym, w jaki sposób autor recenzji wszedł w posiadanie książki. Nie jest to konieczne, ale na pewno urozmaica recenzję i być może również będzie przydatne dla czytelników.

 

To by było na tyle z mojej strony. A teraz zapraszam do dyskusji 🙂 Zgodzicie się ze mną? Które elementy są dla Was najbardziej istotne podczas czytania/pisania recenzji? Czy  przeczytane recenzje mają wpływ na Wasze książkowe wybory?

  • Dziękuję za ten tekst! Cały czas mam poczucie, że moim recenzjom czegoś brakuje. Muszę zastosować się do powyższych rad! ❤

    PS też bardzo nie lubię, kiedy ktoś w recenzji pisze, że znienawidziło głównego bohaterka wiec książka mu się nie podobała. Przecież jedno nie wyklucza drugiego!:)

    • Miło mi! 🙂
      No właśnie, ja wręcz nawet dłużej zapamiętuję te książki, w których główny bohater jest „nieidealny”. Wydają mi się bardziej prawdziwe 🙂

  • Pięknie ujęłaś tę niechęć do bohatera, która rzutuje na odbiór książki. Nigdy tego nie rozumiałam. Dla mnie bohater musi być jakiś, byle jakkolwiek na mnie działał, choćbym nie zgadzała się z jego ideałami. Nijacy bohaterowie, do których nic nie czujemy to dramat. Muszą być emocje! Wiadomo, że łatwiej powiedzieć „podoba mi się”, kiedy np. identyfikujemy się z postacią lub kiedy bohater jest cieplutki i od razu poczujemy do niego sympatie, ale taki, który gwałci nasz umysł samym tym, że chodzi po literackim świecie – skarb 🙂

    Ja informacje o autorze pomijam z premedytacją 😉

    • Dokładnie o to mi chodziło! 🙂
      A wiesz, ja z tym autorem miałam dylemat. Z jednej strony myślę, że dobra książka obroni się sama i wiedza, kto ją napisał nie jest do niczego potrzebna. A z drugiej… czasami jednak ma to znaczenie, np. gdy książka jest oparta na rzeczywistych zdarzeniach z życia autora. Alby gdy autorem poradnika jest ekspert… Albo gdy ma już na koncie jakieś dobre książki… I jak tak przekalkulowałam, to jednak wolę coś tam o tym autorze wiedzieć 🙂

      • W historii opartej na faktach nie sposób nie wspomnieć o autorze – to się rozumie samo przez się – podobnie kiedy autor pisze o jakimś ważnym temacie, który nie jest dostępny dla zwykłego śmiertelnika. Tu mi się nasuwa ten „Motyl” Genovy – sprawdziłam i faktycznie napisałam, kim jest autorka. Czasami to wychodzi samo z siebie, przy okazji i po prostu. O innych utworach wspominam, kiedy sięgam po następny, kiedy to pierwsze spotkanie/debiut napiszę i o tym.

        Ale!
        W wielu recenzjach odnajduję krótkie biografie: urodził się w…, ukończył takie i takie studia, pracuje tu, lubi koty. Dla mnie to nie ma znaczenia. Nigdy nie oceniam autora, ale jego książkę – efekt końcowy. Chyba po prostu lubię zachować pewien dystans 🙂

        I jeszcze jedna sprawa…
        Kiedy zainteresuje mnie książka autora, której nie czytałam lub przeczytałam już jakąś i chciałabym wiedzieć, skąd to i dlaczego – czytam wywiady. Te mówią mi o autorze najwięcej. Wywiad z Tobą przeczytałam, ale ze względu na Twoją osobę (uwielbiam czytać Twojego bloga, przyjemnie się z Tobą dyskutuje), ale książka niestety nie jest w moim klimacie.

        Rozumiem doskonale ten dylemat, bo faktycznie jakaś informacja o autorze musi/powinna się pojawić, ale wydaje mi się, że można wpleść to w treść, kiedy jest istotne. Takie informacje mogą wpłynąć pozytywnie na odbiór treści (kolejny wielki kryminał tego czy tamtego, nowa odsłona itd.) i super, ale czasem lepiej nie wiedzieć…

        Ciut chaotycznie. Wybacz 🙂

        • Może i chaotycznie, ale naprawdę dobrze to opisałaś 🙂 Rzeczywiście pisanie biografii autora i podawanie informacji, które nie maja większego związku z książką jest zbędne. Wniosek zatem nasuwa mi się taki, że wszystko „zależy” 😀 od okoliczności powstania książki, tematu, samego autora… i wielu innych czynników.

  • Dobrze, że powstają takie posty, ponieważ przydadzą się nawet osobom, które na co dzień nie zajmują się blogowaniem i pisaniem recenzji. Kiedyś miałam pojedyncze zajęcia na filologii polskiej i okazało się, że większość studentów pierwszego roku NIE WIEDZIAŁO, czym charakteryzuje się recenzja ani jak ją napisać. Może Twój post pomoże takim osobom ułożyć jakąś sensowną strukturę tekstu.

    Sama czytam głównie fantastykę, więc rzadko wyszczególniam gatunek, chociaż na ogół ta informacja gdzieś się przemyka (chociaż bardziej w formie dookreślenia). Kiedyś pisałam o autorach, ale potem zaczęło mnie razić jak bardzo sztuczny wydaje mi się ten fragment, więc jeśli nie mam do napisania nic spektakularnego lub nie odnoszę się przy tej okazji do jakiejś innej książki autora, to uważam, że równie dobrze Wikipedia może odwalić za mnie tę część roboty. Resztę rzeczy staram się w mniejszym lub większym stopniu uwzględniać, chociaż cały czas mam wrażenie, że przez to zdarza mi się tworzyć toporne recenzje.

    Ze swojej strony, ze względu na gatunek, bardzo często dodaję kreację świata, ponieważ to bardzo istotny element książek fantastycznych. A poza tym staram się zwracać uwagę na to, co wzbudza jakiekolwiek odczucia. Jeśli więc okaże się, że książka jest napisana poprawnym, ale nie wybitnym stylem, to po prostu pomijam tę kwestię. Za to jeśli coś zwróciło moją uwagę, to staram się jak najwierniej opisać moje odczucia (z różnym efektem).

    Myślę nad tym, co napisałaś o bohaterach i w sumie nie wiem, jak inni oceniają fragmenty recenzji, w których piszę o postaciach. Nie lubię postaci głupich i postępujących irracjonalnie, więc zwracam na nie uwagę, ale jeszcze bardziej nie lubię, gdy postaci postępują niezgodnie ze swoim charakterem (bez względu na to, jaki by on nie był). Zwracam szczególną uwagę na psychologiczne prawdopodobieństwo istnienia bohaterów, więc jeśli coś jest niespójne, to taka postać nie ma szans na lekkie potraktowanie. Autor też nie.

    Pozdrawiam 🙂

    • Zgadzam się z Tobą, gdy jakiś element nie wyróżnia się szczególnie, to spokojnie można pominąć. Sama nie lubię czytać baaardzo długich recenzji – raczej chodzi o to, by rzucić okiem na te najbardziej istotne punkty i już mieć jakiś obraz tego, czy książka trafi w mój gust.
      Fajnie, że zwróciłaś uwagę na spójność bohaterów. To jest bardzo ważne, nieraz spotkałam się z tym, że autor niby miał jakiś pomysł na bohatera, ale niezbyt przyłożył się do przeanalizowania jego osobowości i wychodzą przeróżne kwiatki 😉
      Również pozdrawiam!

  • Świetny post. Bardzo przyjemnie się go czytało, a poza tym jest bardzo przydatny. Myślę, że zapiszę go sobie w zakładkach, aby raz na jakiś czas do niego wracać. 😉

    • Cieszę się, że post Ci się spodobał 🙂

  • Ania! Bardzo wartościowy post 🙂 Zgadzam się z każdym punktem. Rzeczywiście jest tak, że recenzje pełne są streszczeń, wyjaśniających od początku do końca treść książki albo treść jest zupełnie pominięta. Brakuje nawiązań do rzeczywistości autorów. Rzadko też jest mowa o emocjach, które towarzyszą odbiorcy podczas czytania – a dla mnie stanowią one bardzo istotną kwestię doboru lektury.
    Dla siebie z Twojego tekstu wyciągnęłam ważną naukę. Zwykle nie piszę i nie wskazuję gatunku. Będę musiała to zmienić 🙂

    • Miło mi 🙂
      Kasiu, akurat czytanie Twoich recenzji to sama przyjemność i nie uważam, żeby czegokolwiek im brakowało. Spokojnie można wywnioskować jaki to gatunek z kontekstu. Pięknie piszesz i zachęcasz do czytania 🙂

      • Dziękuję 🙂 Staram się, by były takie moje, charakterystyczne 😉 Ale o gatunku też można byłoby wspomnieć 😉

  • Oooo, post dla mnie też 🙂

    • Do recenzji filmów większość punktów też pasuje 🙂

  • Bardzo przydatny wpis i ujęłaś w nim chyba wszystkie elementy składające się na dobrą recenzję. Mnie całkiem często zdarza się sugerować recenzjami i denerwują mnie najbardziej takie, w których niby autor pisze o książce, którą poleca lub której nie poleca, ale na koniec i tak nie wiem, o co w niej chodzi i dlaczego właściwie jest (nie)dobra. Poza tym, liczy się również styl własny recenzenta/blogera, bo może trafić się recenzja świetnej książki napisana tak nudno lub nijako, że wcale nie zachęci, a czasami sięgam po jakąś książkę zachęcona recenzją i szybko zdaję sobie sprawę, że to właśnie ta recenzja jest o niebo ciekawsza i lepiej napisana niż sama pozycja, o której opowiada.

    • O widzisz, z takimi tekstami na niektórych blogach właśnie mam problem – recenzent pisze tak pięknie, tak zręcznie operuje słowem, tak poetycko, że po lekturze jestem zachwycona… recenzją 🙂 dałam się parę razy na to złapać, dlatego też często sprawdzam opis/oceny książki w jeszcze jakimś innym miejscu dla porównania, np. na Lubimyczytać.

  • Ja też nie piszę profesjonalnych recenzji – to naprawdę pracochłonne i trzeba wiele aspektów poruszyć, recenzja ociera się o krytykę literacką. Na swojej stronie stawiam na osobiste odczucia i opinie, ale też staram się, aby wpisy książkowe zawierały choć kilka punktów, które powinna zawierać recenzja.
    Pamiętam, że dawno, dawno temu opublikowałam wpis o tym, co powinna zawierać recenzja (a wiem, bo jednak jestem z wykształcenia polonistką) i dodałam, że powinna być opatrzona zdjęciem (w sieci to jednak jest istotne, moim zdaniem). Niemal zostałam za to zjedzona przez „idealne blogerki książkowe” i wtedy stwierdziłam, że wolę pisać swoje opinie o książkach i nie dyskutować ani udowadniać swoich racji. Podążam własną drogą w pisaniu „recenzji”, stawiam na emocje i konteksty.
    Niemniej uważam, że recenzja powinna być tak napisana, by nie zdradzać nie tyle zakończenia, co treści:-)
    Gratuluję Ci Aniu wpisu;-)

    • No właśnie, napisać profesjonalną recenzję to sztuka wymagająca wiedzy i doświadczenia. Takich prawdziwych „krytyków” w sieci chyba jest niewielu – większość z nas po prostu dzieli się swoimi subiektywnymi opiniami 🙂
      Jeśli chodzi o treść, ja nie mam nic przeciwko, byle autor recenzji nie zdradził za dużo. Wystarczy określenie czasu/miejsca akcji, czego dotyczy główny problem. Wtedy wiem mniej więcej, czy książka może mnie zainteresować 😉
      Dziękuję!

  • „Czy polecisz” – dla mnie temat jest prosty; skoro piszę na blogu o danej książce, tzn.że jest warta polecenia 🙂 Inaczej nie piszę. To, co lubię najbardziej w swoich recenzjach i u innych (ale rzadko nadal spotykam) to cytaty z książki. Wybrane. Lubię widzieć jakim językiem jest pisana książka, w jakich „duchu’ 🙂

    • Ja też uwielbiam cytaty, zawsze notuję sobie takie perełki. Czasami nawet krótki cytat potrafi wiele powiedzieć o książce 🙂

  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Ja to nawet swoich opinii „recenzjami” bym nie nazwała 🙂
    I też uważam, że najgorszy bohater to taki nijaki… do którego nie można się nawet odnieść, nie da się go ani lubić ani nienawidzić. Po prostu jest nam on obojętny… 🙂

    • Prawda, nijakiego bohatera szybko się zapomina, a książka rzadko budzi jakieś emocje. Ja to chyba nawet wolę takich drani 😀