„Tylko ten, kto jest dorosły, a jednocześnie pozostał dzieckiem, jest człowiekiem.” – Erich Kästner.

Mówi się, że kobiety dorastają szybciej. Z jednej strony, dojrzałość i odpowiedzialność na pewno są czymś dobrym. A z drugiej – czy my przypadkiem nie tracimy przy tym czegoś bardzo, ale to bardzo cennego?

Wyobraźcie sobie taką sytuację: tatuś kupuje dziecku zabawkę, niech to będzie samochód lub samolot na sterowanie i cieszy się przy tym… jak dziecko. Wychodzą razem na zewnątrz, zaczynają się bawić i zapominają o bożym świecie. Nie pamiętają, że babcia już od pół godziny czeka ze stygnącym obiadem, nie zastanawiają się nad tym, że są ubrani zbyt lekko w stosunku do pogody i mogą nabawić się kataru, nie tworzą w myślach listy zakupów, nie roztrząsają ostatniej pogawędki z szefem. Po prostu się bawią. A teraz wyobraźcie sobie kobietę w takiej samej sytuacji… chyba trochę trudniej, no nie?

„Punkt widzenia dziecka. Wszyscy go kiedyś znali, ale oddaliliśmy się od niego tak bardzo, że trudno nam znowu do niego powrócić.” – Agatha Christie

W dzisiejszym poście chciałabym przypomnieć 7 najbardziej wartościowych dziecięcych cech. Cech, które każdy z nas kiedyś w sobie miał, a które z czasem gdzieś się zawieruszyły. Mocno wierzę, że z odrobiną dobrej woli można je znów odnaleźć i jestem przekonana, że warto przynajmniej spróbować. W końcu wewnętrzne dziecko = radość życia 🙂

  • DZIECI SĄ ODKRYWCAMI

Próbują, kombinują, dotykają, smakują, upadają i podnoszą się po raz tysięczny. Uczą się właściwie przez cały czas i żadne ostrzeżenia („uważaj, bo się sparzysz/uderzysz/skaleczysz”) nie są w stanie ich powstrzymać. Same gromadzą doświadczenia i wyciągają z nich naukę.

  • DZIECI NIE BOJĄ SIĘ PYTAĆ

Ile razy dorosłym zdarza się ugryźć w język, bo boją się, że się wygłupią? Dzieci nie mają z tym problemu. Mają w nosie, że poziom cierpliwości osoby pytanej zbliża się do niebezpiecznej granicy. Będą tak długo powtarzać pytania „a co to?” i „ale dlaczego?”, aż uda im się uzyskać satysfakcjonująca odpowiedź i zaspokoić ciekawość.

  • DZIECI UMIEJĄ WYRAŻAĆ EMOCJE

Wystarczy, ze spojrzę na mojego 4-miesięcznego Synka. Gdy jest spokojny, zadowolony, w dobrym humorze – śmieje się. Gdy jest rozdrażniony, zestresowany, przytłoczony nadmiarem nowych bodźców – rozładowuje napięcie płaczem. Umie również głośno domagać się tego, czego chce. To takie proste, naturalne, zdrowe. Za to dorośli… dorośli są mistrzami w tłumieniu i ukrywaniu emocji.

  • DZIECI SĄ BEZPOŚREDNIE

Nie boją się wielkich słów: „lubię, „kocham”, „tęsknię”, „przyjaźń”. I w drugą stronę – umieją powiedzieć prosto z mostu o tym, co im się nie podoba. Pamiętam, jak kilkanaście lat temu powiedziałam koleżance, że „jest głupia jak but z lewej nogi, w dodatku bez sznurowadła”. Moi rodzice zostali wezwani do szkoły 😉 czy dziś bez zahamowania powiedziałabym komuś, że swoim zachowaniem działa mi na nerwy (w bardziej uprzejmy sposób oczywiście)? Pewnie bym się powstrzymała, bo bałabym się, że kogoś urażę lub doprowadzę do konfliktu. Błąd!

  • DZIECI MAJĄ WYOBRAŹNIĘ

Dorośli też mają wyobraźnię. Różnica jest taka, że dziecięcej wyobraźni nie ograniczają żadne schematy, zasady, ogólnie przyjęte normy (przynajmniej dopóki nie pójdą do szkoły). Dzięki temu wpadają na genialne pomysły, wymyślają świetne historie, umieją zrobić coś z niczego (pamiętacie zwykłe kartonowe pudło, które w zależności od potrzeb było statkiem/samochodem/wehikułem czasu/złotą karetą/indiańskim namiotem?). Ponadto w dziecięcym słowniku nie ma słów „nie da się”.

948

  • DZIECI UMIEJĄ BYĆ „TU I TERAZ”

Spójrzcie na dziecko skupione na zabawie. Gdy mała dziewczynka jest królewną uwięzioną w zamkowej wieży, to jest królewną uwięzioną w zamkowej wieży. Nie Olą/Kasią/Madzią, która niedawno pokłóciła się z koleżanką, ma zadanie domowe do odrobienia i pokój do posprzątania. Jest królewną. Który dorosły potrafi tak mocno skupić się na przeżywaniu „tu i teraz” i cieszeniu chwilą obecną?

  • DZIECI POTRZEBUJĄ MIŁOŚCI

Potrzebują wsparcia, wiary, dobrego słowa. Czułości, przytulania i całusów na dobranoc. Potrzebują czuć się kochane i bezpieczne. Ty też tego potrzebujesz, nawet jeśli twierdzisz, że nie.


Zgodzicie się z moja listą? A może macie dzieci/pamiętacie własne doświadczenia z dzieciństwa i coś jeszcze byście dodali?