ZIEMSKIE ANIOŁY, CZYLI O ASERTYWNOŚCI DLA WRAŻLIWYCH

Dzisiejszy post powstał na podstawie moich własnych doświadczeń oraz książki Doreen Virtue „Ziemskie Anioły. Poradnik asertywności dla wrażliwych osób”. Książka zainteresowała mnie na tyle, że pewnie wykorzystam poruszone w niej tematy w jeszcze jednym lub dwóch postach. Na jeden raz to byłoby za dużo 🙂

Na początek pasowałoby wyjaśnić, kim są tytułowe Ziemskie Anioły. Najprościej rzecz ujmując: są to osoby bardzo wrażliwe, miłe, troskliwe, hojne, chętnie służące innym pomocą. Istnieje teoria, że mają one do wypełnienia pewną „misję” na Ziemi – mają zaprowadzić pokój, pomagać innym w rozwiazywaniu problemów, podnosić na duchu, uczyć, uzdrawiać, uszczęśliwiać, jednym słowem – czynić ten świat lepszym miejscem. Często posiadają jakieś wyjątkowe zdolności, które przydają im się w tym niesieniu pomocy, np. są świetnymi słuchaczami. Zastanawiasz się, czy ten opis pasuje do Ciebie? Spróbuj sobie odpowiedzieć na poniższe pytania:

  • Czy jesteś osobą wrażliwą?
  • Czy często kierujesz się intuicją?
  • Czy wyczuwasz reakcje innych, odbierasz ich emocje, rozumiesz co przeżywają?
  • Czy widzisz w innych to, co najlepsze?
  • Czy jesteś ufny i łatwo rozdajesz „drugie szanse”, nawet jeśli ktoś Cię zranił?
  • Czy chciałbyś, żeby inni byli szczęśliwi i spokojni?
  • Czy denerwujesz się, gdy ktoś inny się denerwuje?
  • Czy nie lubisz konfrontacji, starasz się unikać konfliktów?
  • Czy autentycznie martwi Cię, gdy ktoś zwierza Ci się ze swoich problemów?
  • Czy masz poczucie winy, że wciąż robisz za mało dla innych i nie wykorzystujesz w pełni swojego potencjału?

Jeśli odpowiedź na choć kilka pytań brzmi „tak”, to bardzo możliwe, że i Ty należysz do grona Ziemskich Aniołów. Niestety, takie osoby nie mają łatwo. Często mylą asertywność z agresją, brakuje im stanowczości, za wszelką cenę unikają konfliktów i sprzeczek, chciałyby wszystkich zadowolić. Trwają w błędnym przekonaniu, że inni kochają i doceniają ich za to, co robią, zamiast za to, kim są. W rezultacie ukrywają swoje prawdziwe uczucia i emocje, są zbyt uległe, ogromnie dużo wymagają od siebie samych i dają się innym wykorzystywać. To z kolei prowadzi do rozżalenia, zmęczenia fizycznego i psychicznego, kłopotów ze zdrowiem, niskiego poczucia własnej wartości. Co więc powinien począć taki Ziemski Anioł? To, do czego został stworzony: pomagać! Ale pomagać mądrze i z głową, tym którzy faktycznie tej pomocy potrzebują. I nie zapominać w tym wszystkim o sobie, bo szczęśliwy i spokojny Anioł to również bardziej efektywny Anioł 🙂 poniżej zebrałam kilka wskazówek na temat asertywności, przeznaczonych specjalnie dla takich wrażliwców. Czytajcie i korzystajcie!

278

POMAGAJ I DAWAJ TYLKO TYM, KTÓRZY TEGO POTRZEBUJĄ…

…i tylko wtedy, gdy naprawdę tego chcesz. Unikaj działania z niskich pobudek: z poczucia winy, ze strachu, ponieważ jest Ci kogoś żal, bo oczekujesz, że ktoś Cię wtedy doceni lub kiedyś również Ci pomoże, bo chcesz poczuć się bohaterem. Tylko czysta, bezinteresowna pomoc ma sens. Zawsze znajdą się osoby, które „wyczują” Twoją dobroć i będą próbowały Cię zmanipulować czy wykorzystać – unikaj ich! Pamiętaj również o tym, że pomagając „na siłę” możesz komuś niechcący zrobić krzywdę. Np. gdy wyręczasz dziecko w tworzeniu szkolnego projektu, zabierasz mu szansę na naukę, ćwiczenie cierpliwości, wyszukiwania informacji. Sprawdza się powiedzenie: „zamiast dawać komuś rybę, daj mu wędkę”. O to chodzi w mądrym pomaganiu 😉

NIE BÓJ SIĘ WYRAŻAĆ WŁASNYCH OPINII…

…i mówić „nie”, gdy nie chcesz bądź nie możesz czegoś zrobić. Tak, wiem, nie chcesz nikogo urazić i nie chcesz, aby doszło do konfliktu, więc mówisz to, co inni chcą usłyszeć (nawet wbrew sobie). Sama mam z tym chyba największy problem, szczególnie jeśli chodzi o bliskie osoby. Potrafię odmówić pomocy koledze z pracy, gdy sama mam zbyt dużo obowiązków i pomoc wiązałaby się z wieloma dodatkowymi nadgodzinami, ale już nie umiem wyjść wcześniej z rodzinnego przyjęcia, chociaż jako introwertyczka męczę się w tłumie i hałasie – zamiast tego wolałabym spotkać się w bardziej kameralnym gronie. No ale boję się, że ktoś się obrazi, odbierze to osobiście, że gospodarzom będzie przykro, bo przecież włożyli tyle wysiłku w przygotowania… Tylko, że ukrywanie własnych odczuć do niczego nie prowadzi. Po pierwsze, inni nie domyślą się, że coś jest nie tak, jeśli im o tym nie powiesz. Zawsze będziesz czuł się niekomfortowo, uśmiechając się na zewnątrz, a dusząc emocje w środku. Po drugie, szczerość jest podstawą właściwie wszystkiego: związku, współpracy, komunikacji jako takiej. Nie bój się, nikt się od Ciebie nie odwróci, jeśli powiesz mu szczerze i spokojnie co czujesz. Raczej wiele zyskasz – zrozumienie i szacunek. A nawet jeśli… przecież nie chcesz utrzymywać kontaktu z kimś, kto nie akceptuje Cię takiego, jaki naprawdę jesteś.

POSTAW WYRAŹNE GRANICE…

…i konsekwentnie się ich trzymaj. Granice są nieodłączną częścią dbania o samego siebie, są zdrowe, normalne i konieczne. Oznacza to, że nie możesz pozwalać nikomu (nawet ukochanej osobie) na przekraczanie ich. Delikatne, ale stanowcze przekazanie innym, co jest dla Ciebie akceptowalne, a co nie, wymaga sporego wysiłku, ale długoterminowo jest dla Ciebie opłacalne. Dzięki temu inni traktują Cię z szacunkiem i rozumieją, że posiadasz swoje własne opinie, wartości, pragnienia, przyzwyczajenia. Takie granice mogą dotyczyć tego, ile przestrzeni osobistej potrzebujesz, ile czasu chciałbyś spędzać sam, czy zgadzasz się na używanie Twoich osobistych przedmiotów, jak ważne są dla Ciebie uczciwość i zaufanie. Choć egzekwowanie tych granic często będzie trudne (np. ktoś może być zaskoczony odmową zrobienia czegoś, a nawet zareagować złością), to zobaczysz, że Twoja pewność siebie będzie wzrastać za każdym razem, gdy staniesz w swojej obronie. A ile wolnego czasu możesz zyskać 😉

POZBĄDŹ SIĘ POCZUCIA WINY…

…i przestań się zamartwiać na zapas. Tak, wiem, że czujesz się odpowiedzialny za wszystko i wszystkich, łącznie z ludźmi, zwierzętami, roślinami etc. Ale nie da się uszczęśliwić dosłownie wszystkich i nie każdy problem rozwiążesz w pojedynkę, czasami potrzebna jest bardziej specjalistyczna pomoc. Zamiast pozwalać sobie na te negatywne uczucia, skup się na tym, co realnie możesz zrobić. Angażuj się przy tym tylko w te działania, które rzeczywiście zgadzają się z Twoimi zasadami i przekonaniami. I jeszcze raz: przestań wymyślać najczarniejsze scenariusze! Zamartwiając się, wyobrażasz sobie co złego może się przydarzyć, oczekujesz najgorszego i wtedy rzeczywiście możesz podświadomie przyciągać to, czego nie chcesz.

NIE BÓJ SIĘ PROSIĆ O POMOC…

…a przynajmniej przyjmować jej, gdy już ktoś Ci ją zaoferuje. Równowaga pomiędzy dawaniem a braniem powinna być zachowana. Pozbądź się myślenia, że sprawiasz komuś kłopot, czy nie dasz rady się odwdzięczyć. Takie myślenie wynika z niskiego poczucia własnej wartości, a to nie jest zdrowe. Nie rób z siebie męczennika ani ofiary. Choć możesz się tak ładnie nazywać „Ziemskim Aniołem” to jednak jako człowiek masz swoje ograniczenia i musisz przyznać, że i Tobie pomoc czasami może się przydać. Weź pod uwagę również to, że nie masz monopolu na zbawianie świata – inni też mogą być zwyczajnie mili (bez ukrytych zamiarów) i też mogą czerpać satysfakcję z bycia użytecznym.

STRZEŻ SIĘ AUTORYTETÓW…

…a najlepiej bądź nim sam dla siebie. To prawda, że już w szkole uczy się nas podnoszenia ręki, gdy chcemy coś powiedzieć, a przecież mówienie to zupełnie naturalna funkcja. Tak samo uczy się nas posłuchu wobec osób starszych czy wyższych stanowiskiem, a w rezultacie stajemy się nadmiernie ulegli, podchodzimy do siebie zbyt krytycznie czy boimy się zrobić cokolwiek bez uzyskania czyjejś aprobaty. Ale prawda jest taka, że jako ludzie wszyscy jesteśmy wobec siebie równi. Asertywność polega na jednakowym traktowaniu każdej napotkanej osoby – z każdym rozmawiaj tak samo, szczerze, spokojnie i patrząc mu prosto w oczy. Nie daj się nikomu zastraszyć, zmanipulować, nie przepraszaj ani nie dziękuj po milion razy. Nie zapominaj – jesteśmy równi.

PAMIĘTAJ O WŁASNYCH MARZENIACH…

…i nie bój się podejmować ryzyka związanego z ich realizacją. Uda się! 😉

279

Uff, dzisiejszy post wyszedł dość długi, a ja i tak czuję, że nie wyczerpałam jeszcze tematu. Co powiecie na kontynuację, powiedzmy – asertywność w związkach? A może chcielibyście poczytać o typach ludzi (wykorzystujących i manipulatorów), których Ziemskie Anioły szczególnie powinny się wystrzegać? Dajcie znać w komentarzach!

  • Oba tematy. Wyjdzie z tego bardzo ciekawy cykl 🙂
    Dopiero niedawno uświadomiłam sobie, jak łatwo budzi się we mnie poczucie winy. I nie chodzi nawet o to, że ktoś celowo je we mnie wywołuje. Po prostu często jest to moja pierwsza reakcja na ludzkie potrzeby i oczekiwania. Dużo pole do pracy nad sobą 🙂
    Świetny tekst!

    • Widzę, że mamy podobnie 😉 mnie poczucie winy dopada najczęściej, gdy widzę, że ktoś jest zdenerwowany lub smutny, od razu myślę, co mogłam zrobić lub powiedzieć nie tak. A w 90-ciu procentach to nie ma żadnego związku ze mną, nawet nie mam wpływu na zaistniałą sytuację ani możliwości pomocy. Czyli z mojej strony to zbędne zamartwianie się 😉

  • Świetne podejście do sprawy. Chyba muszę przeczytać tę książkę bo na większość pytań odpowiedziałam TAK a rozwinięcia kolejnych podpunktów uświadamiały mi, że to post skierowany do mnie 🙂

    • Polecam! W poście nie da się wszystkiego tak dokładnie opisać, jak jest w książce 🙂 ja pewnie sięgnę również po inne książki tej autorki.

  • O, mój niedoszły szablon. 😀 Ładnie u Ciebie wygląda. 🙂

    • Jest dość popularny, już na kilku blogach się z nim spotkałam 🙂 dzięki!

  • Pingback: 5 TYPÓW TOKSYCZNYCH LUDZI()

  • Ania

    Tak jestem „ziemskim Aniołem”, chociaż, nie lubię i nie zależy mi na określaniu mnie tym mianem, czy nazwą…życie mam ciężkie, wiele razy na granicy, ze stwierdzeniem: Boże jestem tu przez pomyłkę…
    ale jestem asertywna, jestem silna, wiele wiem, ale jenocześnie daję dużo szans, na zrozumienie, daję czas…i czasami się udaje obudzić czyjąś duszę…aby odnalazła siebie…bo po to tu jestem.
    Pozdrawiam Anię 🙂

    • Ania

      Chyba już czas na mojego bloga, może kogoś to zainteresuje, może nie 🙂 Dziękuję, bo tym tekstem Ty pobudziłaś mnie…no i cudowna jesienna mgła za oknem, żółte liście, smak kawy o poranku, moja muzyka DCD-The host of Seraphim…

    • Tak szczerze to i mnie to określenie „Anioł” nie do końca pasuje, ale jako ludzie chyba już tak mamy – lubimy przypinać etykietki, szufladkować, określać. Łatwiej nam wtedy sprecyzować, o co chodzi 😉 również pozdrawiam! 🙂