Nie jestem do końca pewna, czy tytuł tego wpisu brzmi tak jak powinien. Tutaj pisałam, że szczęście to dla mnie „pozytywny stosunek do świata i przede wszystkim – samego siebie. Akceptacja swojej osoby, połączona z wiarą we własne możliwości. To proste przekonanie, że jestem tym, kim chcę być, robię ze swoim życiem to, co chcę robić i robię to we właściwy sposób”. Czyli szczęście według mnie nie jest czymś, do czego dąży się za wszelką cenę, na co się pracuje – jak na sukces. Co więcej, dla każdego ta definicja szczęścia może być całkowicie inna! A jednak udało mi się zebrać 10 wskazówek, których wprowadzenie w życie spowoduje, że każdy z nas na co dzień może być bardziej: uśmiechnięty, zadowolony, spokojny. Szczęście, zadowolenie, sposoby na poprawę humoru… zwał jak zwał. Ale chyba warto je wypróbować 🙂
1. Pokochaj samego siebie
Myślę, że akceptacja swojego wyglądu, charakteru, cech szczególnych jest kluczowa. Bo niby jak być zadowolonym, jak się rozwijać (jak żyć?!), gdy spoglądając w lustro, jedyne co przychodzi do głowy, to: „jestem do dupy”. Nie jesteś, jasne? A jeśli masz z tym problem, to proponuję proste ćwiczenie: wypisz na kartce swoje kompleksy czy słabe strony, a następnie na każdą jedną negatywną cechę, znajdź trzy rzeczy, które mogą się w Tobie podobać. Działa!
2. Bądź wdzięczny i doceniaj to, co masz
Skoro siedzisz w tej chwili wygodnie przed komputerem, popijasz kawkę/herbatkę/piwko/soczek i przegryzasz ciasteczkiem – uwierz mi, masz o wiele więcej niż większość ludzi na świecie.
3. Pozwalaj sobie na przyjemności
Kup sobie od czasu do czasu coś ładnego, idź do kina, poczytaj książkę – whatever you like. Nie masz czasu? To go znajdź! W końcu „jeśli w życiu chodzi tylko o pracę i zarabianie pieniędzy to wszyscy mamy przerąbane” 🙂
4. Dbaj o relacje z najbliższymi
Nie szef, nie wykładowca, nie pani z warzywniaka, nie sąsiadka. Ale Twój mąż/żona, rodzice, dzieci, przyjaciele – te osoby są i będą przy Tobie zawsze gdy będziesz ich potrzebował. Ty też bądź dla nich.
5. Patrz optymistycznie
Wiem, czasami trudno. Zwłaszcza, gdy akurat nic nie idzie po Twojej myśli. Ale warto próbować! A przede wszystkim dostrzegać w swojej codzienności te mini-momenty radości. Jak fakt, że ciasto pięknie wyrosło, autobus się nie spóźnił, a fryzura nareszcie układa się tak jak powinna.
6. Dbaj o swoje ciało
Przepracowany, przeziębiony, zestresowany, bez kondycji… szczęśliwy? Chyba nie. W tym punkcie więcej nic nie napiszę, bo sama mam spore braki.
7. Wyznaczaj sobie cele
…i realizuj je. Marzenia są genialną siłą napędową, ale trzeba pamiętać, że samo nic się nie zrobi. „Sprawa jest prosta – fantazjuj, próbuj, a potem ruszaj w świat i zrób to!”.
8. Rozwijaj swoje pasje
Chyba nic nie daje takiego ogromnego zastrzyku pozytywnej energii, jak poświęcanie czasu na aktywności, które się kocha. Taniec, sport, sztuka, blogowanie… A dzielenie tej pasji z innymi, sukcesy w swojej ulubionej dziedzinie – jak się nie cieszyć? 😉
9. Naucz się odmawiać
Choćbyś stawał na głowie, to nie zadowolisz wszystkich. Czasami po prostu trzeba przyznać przed samym sobą, że wzięło się na siebie za dużo i powiedzieć: „dość”! Asertywności naprawdę warto się uczyć. Acha, i jeszcze jedno: nawet nie próbuj się przejmować tym „co sobie ludzie pomyślą”. To Twoje życie!
10. Dziel się szczęściem
Uśmiechem, ciepłym słowem, dobrą radą. Pomagaj, tak jak umiesz i możesz. Tutaj przytoczę cytat z jednej z moich ulubionych książek:
„Całe dobro jakie nas otacza, to właśnie suma pojedynczych odpowiedzi na radosne sygnały dobrych ludzi. Ale te sygnały wysyła każdy z nas. Dobre sygnały. I złe. A im więcej wysyłamy tych dobrych, tym większe szansę, że ludzie odpowiedzą nam tym samym”.
Małgorzata Musierowicz
Dodalibyście coś do powyższej listy?
11 Comments
Tak, tak, tak! Zgadzam się z tymi „krokami”, u mnie największy problem jest z nr 9, ale pracuję nad tym 😉 I może właśnie nie da się dojść do szczęścia tak punkt po punkcie, ale takie „drogowskazy” są jak najbardziej mile na tej drodze widziane.
No właśnie, te drogowskazy niby dla większości z nas są oczywiste, a jednak łatwo o nich czasami zapomnieć 🙂
Uśmiechnęłam się przy punkcie 10. Bo to niby takie oczywiste ale szalenie niedoceniane na co dzień. No i bardzo lubię Małgorzatę Musierowicz 🙂 Z jakiej to książki?
Od siebie dodałabym: żyj chwilą obecną. Zamartwianie się tym co było i może się zdarzyć sprawia, że nie zauważasz tego szczęścia, które jest w chwili obecnej.
Zdrowiejesz już trochę? 🙂
„Kwiat kalafiora” 🙂 A odnośnie życia chwilą taki cytat mi się przypomniał:”W życiu nie ma takiej chwili, abyśmy nie mieli wszystkiego, co potrzebne, aby czuć się szczęśliwymi. Pomyśl o tym przez minutę (…). Jeśli jesteś nieszczęśliwy, to dlatego, że cały czas myślisz raczej o tym, czego nie masz, zamiast koncentrować się na tym, co masz w danej chwili”. Sama prawda 🙂
Jeszcze kaszlę jak jakiś niedobitek, ale i tak jest 100 razy lepiej niż było w zeszłym tygodniu. Miło, że pytasz 🙂
Ach, „Kwiat kalafiora” 🙂 Klasyka. Czytałam to milion lat temu i nie wyłapałam takich perełek.
Tak, znam te słowa. Zawsze motywują mnie do tego, żeby doceniać to, co po prostu mam.
Dbaj o siebie dziewczyno 🙂
Moja reakcja przy 10. była dokładnie taka sama. I to chyba najważniejszy punkt ze wszystkich, bo daje czasami więcej, niż wszystkie pozostałe razem wzięte (choć i te są nam niezbędne w życiu) 🙂 Osobiście bardzo lubię cytat Buddy, stanowiący o tym, że nie ma drogi do szczęścia, a sama droga jest szczęściem. To takie prawdziwe 🙂
Niby znane punkty, ale jak się ich nie wbije do głowy wielokrotnie, to nikt tego nie zastosuje. Dobry wpis, Aniu. 🙂
Dziękuję! Dokładnie, wbijam więc do głowy czytelnikom… i sobie samej 🙂
Zdecydowanie punktów z pierwszych kilku miejsc mi ostatnio brakuje. Choć wstyd trochę się do takich rzeczy przyznawać. Muszę z tych punktów jakąś mapę zrobić. 🙂
Mi też czasami trochę brakuje, ale ciiii…. bo wyjdzie, żem mało wiarygodna 😉
Amen 😉
Comments are closed.