Zaplanowałam sobie na dziś wpis o tematyce świątecznej, ale w ostatniej chwili przed publikacją zmieniłam zdanie. Musze się z Wami podzielić tym, co ostatnio czytałam! Bardzo możliwe, że już znacie te książki, a przynajmniej jedną z nich, bo było o niej bardzo głośno. A jeśli nie… postaram się opisać jakie uczucia towarzyszyły mi podczas czytania, ale bez zdradzania o czym dokładnie są. Nie chcę odbierać Wam przyjemności z lektury 🙂 Mnie czytało się świetnie – jestem wrażliwcem i uwielbiam historie z wątkiem miłosnym, które wywołują silne emocje. Nawet, jeśli popłynie kilka łez. No dobra, trochę więcej niż kilka…
„Piętno Midasa” – Agnieszka Lingas-Łoniewska
Romans, kryminał, thriller, sensacja… książka, która wciąga bez reszty i wywołuje mnóstwo sprzecznych emocji. Jakub, zabójczo przystojny fotograf, podczas przyjęcia weselnego poznaje Karolinę Linde, szefową wydziału śledczego wrocławskiej policji. Pomiędzy nimi zaczyna rodzić się uczucie, choć Jakub podchodzi ostrożnie do nowego związku – wciąż walczy z trudnymi wspomnieniami i swoją drugą, mroczną naturą, o której nikt nie ma pojęcia. W międzyczasie stara się pomóc nowej sąsiadce Ance, sympatycznej młodej kobiecie, która notorycznie obrywa od swojego porywczego męża. Karolina natomiast próbuje rozwiązać zagadkę Midasa – słynnego, płatnego zabójcy, który od lat pozostaje nieuchwytny, a liczba jego ofiar ciągle rośnie. Autorka po mistrzowsku kreuje głównych bohaterów. Tu nie ma dobrych i złych – są za to zagubieni, pragnący za wszelką cenę uczucia, akceptacji, normalności. Powieść cały czas trzyma w napięciu, zaskakuje, wzrusza… a wisienką na torcie jest fakt, że ma dwa zakończenia, do wyboru. Chciałabym napisać, że to jedna z najlepszych książek, jakie ostatnio miałam przyjemność czytać, ale właśnie te zakończenia nie do końca mi podeszły. Jedno optymistyczne, słodkie, wręcz cukierkowe. Drugie smutne, tragiczne, ale racjonalne. Jako romantyczka skłaniałabym się ku pierwszej opcji, ale to oczywiste „żyli długo i szczęśliwie” po prostu nie pasowało mi do tak złożonej historii. Chciałabym coś pomiędzy… Mimo to, naprawdę warto przeczytać. Ciekawa jestem, którą wersję Wy byście wybrali? Znacie/polecacie inne książki tej autorki?
„Promyczek” – Kim Holden
Zwykle podchodzę z pewną rezerwą do książek, którymi zachwycają się wszyscy. I do „Promyczka” nie przekonałam się od razu, właściwie prawie do połowy książki nachodziły mnie takie myśli: „jest dobra, wciąga, ale żeby nazywać ją arcydziełem?”. Kate mnie wręcz irytowała, bo jak można być tak idealną, cały czas uśmiechniętą? Poza tym stwierdziłam, że historia jest bardzo przewidywalna, szybko domyśliłam się zakończenia. A później… później płakałam, płakałam i płakałam. To pierwsza książka, przy której płakałam AŻ TAK. Nie wiem nawet, jak ją określić. Wstrząsająca? Tragiczna? Wzruszająca? Chyba wszystko po trochę. I może to dziwne przy tak trudnej i smutnej tematyce, ale jest też pełna ciepła i optymizmu. Jak Promyczek… Bo bohaterka dosłownie była aniołem: mimo tylu przykrości jakie spotykały ją w życiu, nadal zachowała pogodę ducha, potrafiła z łatwością przebaczać i pomagać innym. Chciałabym mieć taką przyjaciółkę, serio – żeby zarażała mnie pozytywną energią, motywowała, bawiła. Gdy Kate w końcu odnajduje prawdziwą miłość, kibicujemy jej z całych sił, bo nikt tak jak ona nie zasługuje na szczęście. A tymczasem… Naprawdę nie chcę zdradzać Wam fabuły, ale ta książka rozrywa serce na miliony drobnych kawałeczków. Po jej lekturze ciężko się pozbierać, ale gwarantuję, że gdy już się pozbieracie, to nie będziecie tymi samymi osobami. Będziecie inni… lepsi.
„Gus” – Kim Holden
Ta książka to kontynuacja „Promyczka”. Do kontynuacji podchodzę jak pies do jeża, bo zwykle są na siłę, niepotrzebne, psują wrażenia po fenomenalnej pierwszej części. Po „Promyczku” miałam dać sobie kilka dni na ochłonięcie, ale zostałam przekonana, żeby sięgnąć po „Gusa” od razu. I znów: pozytywne zaskoczenie, a nawet bardzo pozytywne, bo druga część jest równie dobra jak pierwsza, choć zupełnie inna. Tytułowy Gus to przyjaciel Kate, facet z krwi i kości, gwiazda zespołu rockowego, a przy tym niesamowicie dobra i wrażliwa osoba. Po ogromnej tragedii próbuje stanąć na nogi i poskładać swój świat na nowo. To przepiękna opowieść o poszukiwaniu sensu, dostrzeganiu drobnych cudów w codzienności, wyciskania maksimum z każdego dnia. O miłości, przyjaźni, akceptacji, otwieraniu się na innych. Cieszę się, że mogłam przeczytać ją zaraz po „Promyczku” – „Gus” jest doskonałym lekarstwem na smutek. Obie są grubaskami, mimo to pochłonęłam je ekspresowo. Na podsumowanie zamieszczam kilka cytatów, które najbardziej mi się spodobały:
„Masz przed sobą wspaniałe życie. Przeżyj je co do minuty. Zacznij już teraz.”
„Nie mówię, że nie powinieneś realizować celów i spełniać marzeń. Po prostu nie rezygnuj z tego, co dzieje się teraz, dla nieznanej przyszłości. Może ominąć cię wiele szczęścia, kiedy będziesz czekał na lata, które mogą nigdy nie nadejść. Nie trać czasu, bo przegapisz chwilę obecną, a przyszłość wcale nie jest taka pewna.”
„Czytanie jest ucieczką od prawdziwego świata. Wszyscy go czasem potrzebują, by pozostać przy zdrowych zmysłach.”
„Nie osądzajcie się nawzajem. Każdy ma coś na sumieniu. Pilnujcie tylko swoich spraw i nie wtykajcie nosa w cudze, no chyba że zostaliście zaproszeni. A kiedy to się stanie, pomagajcie zamiast osądzać.”
„Nauczyłaś mnie, że dobrze jest wyjść ze swojej bezpiecznej skorupy i robić rzeczy, które przerażają i sprawiają, że czuję się niezręcznie. Nauczyłaś mnie, że dobrze jest się wygłupiać i popełniać błędy.”
„W jej głosie słyszę miłość. Jestem szczęśliwa, widząc coś takiego. To rzadkie. Ludzie zazwyczaj nie mają czasu, by tego szukać. Albo zbyt łatwo rezygnują. Albo gdy to posiadają, nie wiedzą jakie jest cenne.”
„Masz tylko jedną szansę w tym cyrku zwanym życiem. Nie siedź na widowni, przyglądając się przedstawieniu. Wskakuj na scenę i bądź wielki. Właśnie tam znajdziesz ogień.”
„Każdy dzień to okazja, by tworzyć legendę. Kluczem jest włożony w to wysiłek.”
„Życie polega na wykorzystywaniu chwil. Robieniu tego, co się chce i co konieczne. Nie mam zamiaru się ukrywać. Nie chcę się wahać. Pragnę po prostu żyć.”
Czytaliście te książki? Co o nich sądzicie? Macie jakieś czytelnicze plany na świąteczny okres?
33 Comments
Ach, Aniu, każdą z opisanych przez Ciebie książek (notabene, jak zwykle na genialnym poziomie ?) przeczytałabym z ogromną chęcią. Zaintrygowałaś mnie tym zakończeniem do wyboru, nie spotkałam się jeszcze z czymś takim.
Ja jestem najgorszym książkoholikiem grudnia! ??? Utknęłam na początku powieści K. A. Tucker, „Przez niego zginę”. Nie dlatego, że to zła lektura, wręcz przeciwnie – mam przeczucie, że to będzie fauny obyczaj po mieszany z thrillerem, sensacja i wątkiem romansowym, czyli to, co lubię najbardziej. ?
Dziękuję Olu! Wszystkie są naprawdę warte przeczytania, mocno wciągają i grają na emocjach 🙂
Znam to! Każdy chyba czasami ma taki okres, że choć chęci są, to okoliczności nie sprzyjają czytaniu. Ja ostatnio sporo czytałam wieczorami, ale od dwóch dni znów nieprzespane noce i ciężko się skupić…
Oj ciągnie mnie do „Promyczka” 🙂 Bardzo rzadko czytam romanse, ale raz na pół roku lubię się mocno wzruszyć i popłakać 🙂
Polecam! Ja szybko domyśliłam się zakończenia, ale i tak nie mogłam się oderwać i bez paczki chusteczek się nie obeszło 😉
Super, po Twoim ostatnim poście książkowym obiecałam sobie że więcej czasu będę poświęcać na czytanie, ale przez egzamin słabo mi to wyszło :/
Pamiętam to, egzaminy skutecznie ograniczały czas i chęci na czytanie. Ale dobra książka w nagrodę za zdany egzamin zawsze się sprawdzała 😀
Aniu! Jak już wspominałam na forum, przekonałaś mnie do przeczytania „Promyczka”. Bardzo się „boję” tej historii, a jednak gdzieś w środku kołacze się myśl – będzie dobrze, przeczytaj!
Intryguje również Midas – to chyba coś, po co warto sięgnąć…
Kasiu, polecam! To naprawdę piękna historia, smutna, ale jednocześnie z cudnym przesłaniem.
W Midasie najbardziej podobali mi się bohaterowie – uwielbiam, jak mają złożone charaktery, ciekawą przeszłość, dylematy. Są tacy prawdziwi 🙂
Nie czytałam „Piętna Midasa”, ale (niech no tylko znajdę jakąś wolną chwilę) planuję – gdzieś, w przyszłości, jakoś…
Bardzo się cieszę, że powieści Holden przypadły Ci do gustu, że ruszyły kilka wrażliwych strun 🙂 Cudownie!
Marzenko powieści Kim Holden naprawdę świetnie mi się czytało, uwielbiam takie klimaty (mimo, że czasem smutno ;)). Jeszcze raz dziękuję!
Nie ma za co 🙂 To tylko Twoja zasługa 😀
Niedługo ma się pojawić nowa książka Holden 😉
Wiem wiem i czekam z niecierpliwością 😀 na pewno przeczytam.
„Promyczek” brzmi mi tak trochu jak książki Emily Giffin. ….przy których (2) przyznaję, uśmiałam się.
Czytałam tylko jedną książkę Emily Giffin „Pewnego dnia”, ale dla mnie to zupełnie co innego. Giffin mi się podobała, myślę że to dobra obyczajówka, ale nie wywołała takich emocji jak „Promyczek” 😉
„Pewnego dnia” zaczęłam czytać i odłożyłam. Już mi się nie podobała. Moim zdaniem pierwsze książki Giffin czyli „Dziecioodporna” i „Coś pożyczonego” miały „to coś”.
Tych nie znam, w takim razie muszę przeczytać 🙂
Wszystkie książki lądują na mojej liście do przeczytania 🙂
Cieszę się 🙂 myślę, że się nie zawiedziesz 🙂
nie czytałam… Nawet nei planowałam czytac ani jednej z nich… Ale teraz… Chyba właśnie te książki trafiły na moją lstę do przeczytania!
Ciesze się, że udało mi się zachęcić 🙂
Mnie sie bardziej podobał Gus. Promyczek zbyt wyidealizowany 😉
Zgadzam się, ze Kate była zbyt anielska 🙂 jednak po zastanowieniu doszłam do wniosku, że właśnie na tym polegał cały urok. Gus był zupełnie inny, ale dla mnie równie dobry 🙂
Promyczek nie podobał mi się aż tak i nie polubiłam postaci Gusa, ale kurczę, no kusisz. Może kiedyś 😉
Początek jest jeszcze trochę w klimacie „Promyczka”, ale reszta to już całkiem inna historia. I ciekawie się czyta z męskiego punktu widzenia 🙂 Spróbuj!
Promyczek bije wszystkich 😀 postać Kate rozwaliła mnie na łopatki, i aż żal że może nigdy nie spotka się tak cudnej osoby
W pełni się zgadzam! 🙂
I czuję się teraz lekko zaskoczona, bo słyszałam kilka bardzo złych opinii o Promyczku i Gus, a nie ukrywam, że wcześniej również były na mojej liście. Jak sama nie przeczytam, to się nie przekonam. 🙂
Może to zależy czego kto oczekuje 🙂 ja podchodziłam z rezerwą, nie oczekiwałam niczego wybitnego, ale spodziewałam się, że książki wywołają we mnie jakieś emocje. No i emocji dostałam całe mnóstwo 🙂 a to lubię.
również podchodzę do Promyczka (który czeka na półce, koleżanka męczyła i męczyła aż pożyczyłam) z rezerwą. ciekawe, czy będzie ze mną tak samo jak z Tobą 😀 pozdrawiam 🙂
Daj znać jak przeczytasz jak Twoje wrażenia! 🙂
„Piętno Midasa” oraz „Promyczka” mam na czytniku, ale jakoś jest nam bardzo nie po drodze. Skoro jednak polecasz to może czas się zebrać i miło zaskoczyć! 🙂
Pozdrawiam ciepło!
Kiedyś czytałam „Promyczka” i nie zrobił na mnie dobrego wrażenia, mi nic szczególnego nie zapadło w pamięci. ;(
Widzisz i to jest całkiem fajne – każdy z nas odbiera tą samą książkę inaczej 🙂 może „Gus” spodobałby Ci się bardziej?
Comments are closed.