Mam słabość do zdjęć. Lubię przemyślane kadry, dobrą jakość, warte uwagi widoki czy nieszablonowe podejście do tematu. I pewnie kiedyś o takich zdjęciach napiszę… jednak w tym wpisie chodzi mi o zupełnie inny rodzaj fotografii – zdjęcia, na które patrzymy z sentymentem. Nie zawsze idealne, ale za to przenoszące do pięknych wspomnień, wywołujące uśmiech lub łzy wzruszenia . Zdjęcia rodzinne, z przyjaciółmi, ze wspólnych wyjazdów, z ważnych momentów.
Dziś większość z nas ma takie zdjęcia zapisane na dysku, wieloma z nich dzielimy się na facebooku lub instagramie. Nie ma w tym nic złego, w końcu taki już urok naszych czasów i niewątpliwie jest to wygodne. Ja jednak wciąż mam przed oczami te chwile, gdy całą rodziną zbieraliśmy się nad albumem i przerzucając kartki, zaśmiewaliśmy się do łez. I te czarno-białe zdjęcia wiszące na ścianach w domu dziadków – wystarczyło wskazać dowolne z nich, by usłyszeć niesamowitą historię. I kilka fotografii wypadających przypadkiem z szafki podczas sprzątania, a po tym lawinę pytań: „a pamiętasz, jak…?”.
Wydaje mi się, ze obecnie mając możliwość pstrykania dowolnej ilości zdjęć w każdym momencie i dzielenia się nimi ze światem, troszkę straciły dla nas na wartości. A szkoda. Dla mnie są one najlepszym „przechowywaczem” wspomnień i w takiej wersji papierowej wciąż są bardziej „namacalne” niż te zapisane w jednym z wielu folderów na pulpicie. Dlatego też w moim wymarzonym mieszkaniu na bank znajdzie się miejsce na choćby 2-3 ramki, liczę też że z odrobiną organizacji uda mi się zabrać za tworzenie kolejnych albumów. Szukając inspiracji, natknęłam się na sporo ciekawych pomysłów w jaki sposób można wyeksponować takie rodzinne fotografie dysponując kawałkiem wolnej ściany. Mam nadzieję, że któreś z nich przypadną Wam do gustu 🙂
Źródło zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12.
13 Comments
Pierwsza inspiracja ze zdjęciami w ramkach na półce podoba mi się najbardziej. A to dobrze, bo już za miesiąc będę wieszać taką półkę u siebie! Uwielbiam tę wnętrzarską serię na Twoim blogu, mamy bardzo podobne poczucie estetyki 🙂
Miło mi to czytać, bo pewnie jeszcze sporo postów w tej serii się pojawi 😀
Uwielbiam stare zdjęcia! Każde opowiada jakąś historię. Np. zdjęcie mojej mamy w przedszkolu – pytałam czemu nie mają na balik karnawałowym ładnych kostiumów – i dowiedziałam się jak to kiedyś w sklepach nic nie było i jej mama zrobiła sukienkę z bibuły i wianek z sztucznych kwiatów. Albo zdjęcie pradziadka z fajką – mam z nim jedno wspomnienie z dzieciństwa i pamiętam, że był głuchy, ale śmiał się z czegoś, a jego fajka uroczo pykała. Fotografia z ślubu rodziców – do dziś śmieję się z czarnych skarpetek do białych lakierek mojego ojca, który z wąsem wyglądał bardzo śmiesznie, że zabroniłam mu zapuszczam kiedykolwiek. Zdjęcia to cudowna pamiątka i chcę by kiedyś moje dzieci miały taką samą frajdę z ich oglądania jak ja. Wywołuję je, składam w własnoręcznie robione albumy i otwieram do herbaty – tyle wspomnień na jednym kawałku papieru.
Zebrałaś świetne inspiracje, parę z nich widziałabym u siebie w domu 🙂
Właśnie takie historie są świetne! Ja w ogóle mam jakieś małe zaufanie do komputerów itp., wiadomo rzecz może się zepsuć – chyba bym nie zniosła gdyby te najbardziej wartościowe fotografie gdzieś przepadły. Fakt, że zdjęcia dziadków i rodziców tyle lat przetrwały i ciągle się do nich wraca mówi sam za siebie 🙂 cieszę się, że inspiracje się podobają!
Piękne są te kompozycje w drewnianych ramach, ze zdjęciami na spinaczach. Proste, a robią ogromne wrażenie 🙂
Właśnie przyszło mi do głowy, że taka rama mogłaby być fajna alternatywą dla np. tablicy korkowej 😀
A mi się najbardziej spodobało 5 zdjęcie. W połączeniu z tym napisem to zestawienie idealne! Ba! Nawet sobie zapisałam na komputerze w folderze z inspiracjami. Dziękuję!
Też lubię napisy, dlatego to połączenie 2 w 1 mi się rzuciło w oczy 🙂 cieszę się, że się podoba!
zdjęcia stojące na półkach to w połączeniu z moim kotem mieszanka wybuchowa. i to niemalże dosłownie 😀 ale wszelkie wiszące są fajne i na pewno rozważę je za jakieś osiemdziesiąt lat, kiedy będę mogła pozwolić sobie na własne mieszkanie 😉
To fakt, koty potrafią narozrabiać 🙂 oj tam, na pewno wcześniej uda Ci się urządzić własne mieszkanko – trzeba być dobrej myśli 🙂
póki co średnio nam idzie znalezienie czegoś do wynajęcia, więc odłożenie na własne… marzenia ściętej głowy 😉
Ja się właśnie zbieram by wreszcie dokończyć moją ściankę z ramkami i zdjęciami.
Wspólnie z żoną i córką dużo podróżujemy. Z naszych wyjazdów przywozimy setki zdjęć, większość z nich „wegetuje” na twardym dysku komputera. Ostatnio postanowiliśmy przeglądnąć to co udało nam się uzbierać przez te kilka lat i postanowiliśmy kilkanaście zdjęć wydrukować w formie fotoobrazów na ścianę (oprawionych w antyramach i ramach aluminiowych). Szukając kogoś, kto mógłby się tym zająć zauważyliśmy, że nie ma sklepu, który pomoże nam w tym od początku do końca (sieciówki to sieciówki, każdy wie, jak się można na nich przejechać). Od teraz fotoobrazy wykonujemy sobie sami, Wam również polecamy 🙂
Comments are closed.